Sezon na maliny i borówki w pełni, więc znowu postanowiłam z nich skorzystać. :) Uwielbiam smak borówek... Smakują jak jagody, a są o wiele słodsze i tak fajnie pękają podczas pieczenia zostawiając smugi. :) Maliny lubię za ich kwaskowatość i drobne pesteczki.
Jak zawsze nie mam czasu, a dzisiaj przychodzą goście do rodziców. Długo zastanawiałam się co upiec... Przepis dostałam od mojej dobrej znajomej, znalazłam go przeglądając sterty karteluszek z przepisami. Jak dzisiejszy eksperyment się udał, okaże się popołudniu. Do ciasta możecie wrzucić praktycznie każdy owoc.
Jak zawsze nie mam czasu, a dzisiaj przychodzą goście do rodziców. Długo zastanawiałam się co upiec... Przepis dostałam od mojej dobrej znajomej, znalazłam go przeglądając sterty karteluszek z przepisami. Jak dzisiejszy eksperyment się udał, okaże się popołudniu. Do ciasta możecie wrzucić praktycznie każdy owoc.
Ciasto rzeczywiście nie wymaga wiele pracy i czasu. W międzyczasie można robić coś innego, a ono samo się robi. :)
Składniki (na tortownicę o średnicy 20-22 cm):
- 10 łyżek mąki (z niewielką górką)
- 10 płaskich łyżek cukru (dałam 8)
- 125 g masła
- 3 jajka
- 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
- szczypta soli
- owoce do obłożenia ciasta (w przepisie było 400 g, ale uważam, że to za dużo, mogą spowodować zakalec)
- cukier trzcinowy do posypania (opcjonalnie)
Wszystkie składniki powinny mieć temperaturę pokojową, to ważne w przypadku masła.
Przygotowanie:
- Owoce umyć (jeśli używamy tych z puszki, odsączyć na sicie z nadmiaru soku). Piekarnik nagrzać do 180 stopni C. Tortownicę wyłożyć papierem do pieczenia.
- Masło ubić z cukrem na krem, dodawać po jednym jajku i ubijać na puszystą masę.
- Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia i solą, stopniowo dodawać do masy jajeczno-maślanej. Całość dobrze zmiksować, aby napowietrzyć ciasto.
- Gotowe ciasto przełożyć do formy (będzie dość gęste, ciągnące się). Na wierzchu ułożyć owoce i posypać cukrem trzcinowym.
- Wstawić do nagrzanego piekarnika i piec ok. 40 min do tzw. suchego patyczka.

